Germans never returned the cultural assets they stole from Poland.
Kaczynski staje w obronie Polski i Polakow.
Kaczynski was critical of several recent Polish court decisions which sided with German landowners.
Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift: German expellees head west after World War II
"It is clear that the courts' responsibility is to act in line with Poland's national interest," Kaczynski said.
Poles resent property claims
Polish citizens shouldn't have to worry "that somebody could come take his land away because sometime in the 1970s it belonged to someone else," Kaczynski added.
The cases have also caused uncertainty and resentment among Poles who have settled the area and Polish politicians have accused Germany of trying to rewrite history by portraying Germans as the victims of Polish expulsions.
Kaczynski visited the northern town of Narty on Thursday and spoke with residents there. He held a press conference from the yard of a red brick house that belongs to Zdzislaw and Lucja Lunskis. They are appealing a recent Polish court decision that would return their house to its previous German owners.
Kaczynski wants to close these "loopholes" by updating the register and transforming lease agreements into deeds.
"We will aim to bring changes in the law which in the end will prevent these types of decisions," Kaczynski said.
Niemcy oskarżają Polskę o opieszałość w zwracaniu przejętych podczas wojny niemieckich dzieł sztuki. Nie kwapią się jednak do oddania łupów, które sami zrabowali
O sprawie poinformował na pierwszej stronie prestiżowy niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung". W artykule zatytułowanym "Ostatni niemieccy jeńcy wojenni" gazeta oskarżyła Polskę o utrudnianie negocjacji w sprawie zwrotu niemieckich dzieł sztuki. Z naszej winy miały one "zabrnąć w ślepą uliczkę".
Według "FAZ" Polska piętrzy przeszkody od dwóch lat, czyli mniej więcej od czasu wyborczego zwycięstwa PiS. Nawet wcześniej stać ją jednak było jedynie na gesty -na przykład zwrot egzemplarza Biblii Lutra podczas wizyty kanclerza Gerharda Schrödera w Warszawie.
Tymczasem, jak dowodzi gazeta, w polskim posiadaniu nadal znajdują się niemieckie dzieła sztuki oraz bezcenne dokumenty, księgozbiory, rękopisy i nuty najwybitniejszych kompozytorów. Niezwracanie ich jest zaś sprzeczne z prawem międzynarodowym, z konwencją haską na czele. Dziennikarz "FAZ" powołał się na raport przygotowywany przez niemieckiego rządowego negocjatora Tono Eitela.
Właśnie dlatego sprawa została potraktowana w Warszawie bardzo poważnie. Wczoraj w godzinach popołudniowych odbyła się narada w MSZ z udziałem minister Anny Fotygi. -Pani minister była sprawą zbulwersowana - powiedział nam jeden z jej współpracowników.
Zbulwersowany jest również Wojciech Kowalski, polski negocjator zajmujący się rozmowami na temat dzieł sztuki. - Oskarżenia zawarte w artykule są nieprawdziwe, żadnych negocjacji nie blokujemy - powiedział "Rz". - Niemcy zarzucają nam "rabunek mienia", ale przecież Polacy niczego nie rabowali. Dzieła, o których mowa, zastaliśmy na ziemiach zachodnich przyznanych Polsce przez aliantów.
Podkreśla też, że trudność w uregulowaniu tego zagadnienia polega między innymi na tym, że okupanci niemieccy nie tylko rabowali dobra kultury w Polsce, ale przede wszystkim świadomie je niszczyli. Dzisiaj nie mają nawet czego specjalnie oddawać. Szacunki mówią nawet o pół milionie utraconych dzieł sztuki, a wyliczenia strat bibliotek sięgają kilkudziesięciu milionów książek i rękopisów, których, jak wiadomo, nie da się niczym zrekompensować.
Niemiecki resort spraw zagranicznych nie chce komentować sprawy. -Mogę powiedzieć tylko tyle, że negocjacje trwają i faktycznie od kilku lat nie odnotowaliśmy specjalnego postępu - powiedziała "Rzeczpospolitej" rzeczniczka ministerstwa. - Zdajemy sobie sprawę, że to bardzo drażliwa kwestia, ale nasze stanowisko jest jednak niezmienne. Zgodnie z prawem te dzieła sztuki są własnością Niemiec i chcemy, żeby znalazły się w Niemczech.
Prof. Dieter Bingen, dyrektor Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt, uważa, że wydźwięk artykułu "FAZ" jest "nie na miejscu". - Nazywanie dzieł sztuki "ostatnimi jeńcami wojennymi" jest niesłuszne i prowadzi donikąd. Ich zwrot jest sprawą drażliwą i skomplikowaną na płaszczyźnie kulturowej, historyczno-moralnej oraz prawnej. Dlatego w tej kwestii potrzebny jest poważny dialog, a nie ostre osądy zamieszczane w prasie -powiedział "Rz".
PIOTR ZYCHOWICZ, mok
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment