Monday, June 2, 2008

O nie podpisywanie umowy dotyczącej utworzenia Niemiecko-Polskiej fundacji na rzecz Nauki apeluje do premiera Donalda Tuska Powiernictwo Polskie

O nie podpisywanie umowy dotyczącej utworzenia Niemiecko-Polskiej fundacji na rzecz Nauki apeluje do premiera Donalda Tuska Powiernictwo Polskie
Senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk Prezes Powiernictwa Polskiego (2008-06-02)
Aktualności dnia
słuchajzapisz

Thursday, May 29, 2008

German and Jewish claims For compensation from Poland. Must Poland continue to pay for Hitler's war?

German and Jewish claims For compensation from Poland. Must Poland continue to pay for Hitler's war?
Rabin kontra prof. Nowak

Encouraged by Rabbi Israel Singer's, the General Secretary of the World Jewish Congress, statements in 1996 such as " If Poland does not satisfy Jewish claims, it will be publicly attacked and humiliated in the international forum." So it is a plan to deliberately slander Poland's name and manipulate the American public's opinion against Poles. It was permitted to slander Poles now

Poland's geographical location has made it easy for aggressive peoples and countries to invade it and try to make of Poles a countryless nation. These invasions have cost Poland trillions of dollars in damage. Between 1939-1989 Poland was in the grip of two colonial powers: Nazi Germany in the Second World War, and the Soviet Union during and after the war. Poles are proud to have resisted both invasions, and this amply-documented resistance gives them the right to self-esteem and national pride. However, those who value only power are not impressed, especially because Poles have failed to create a discourse in English that would counter so many mendacious or simply ignorant books and opinions circulating in America. Edward Said had a word for it: orientalism, or interpreting a people without including that people's input in the interpretation. We would like to state that while orientalism has somewhat retreated with regard to third world countries, it is alive and well concerning Poland. And we repeat, Poles have not done well in countering orientalism by having their own voices heard and available in languages other than Polish.

The years 1939-1989 cost two generations of Poles dearly. The country's infrastructure, education, health, and life itself suffered in ways that have not been articulated in American scholarship. Now, sixty years after the war ended, the descendants of some of the invaders cast a wistful glance eastward and point out that the invaders have suffered also! As Prime Minister Kaczyski states in the interview, since 1945 consecutive Warsaw governments tacitly consented to any interpretation of what happened in the twentieth century as long as such interpretations brought short-term gains for themselves. The net result is that Poles have been taken unaware by the recent rise in Germany of an unbelievable discourse--directed at Poland--that demands satisfaction for those Germans who lost their property in territories taken away after World War II. No one has heard of Germans suing the Russians in the Strasbourg court, only the Poles. Must Poland continue to pay for Hitler's war? (From The Chesterton Review, Spring/Summer 2007).

Note: The Sarmatian Review is a scholarly journal on the history, culture and society of Central and Eastern Europe, with strong attention to Poland. It is published, in English, in Texas. Information is available on the web.

Editorial Note: Recently, a Jewish group has demanded that Poland pay compensation for the property lost by Polish Jews during the Second World War. Apparently they are counting on the billions of dollars for equalization flowing to Poland from the European Community. This would be a most obscene demand.


Profesor Wolniewicz RM Prawda o Tusku 1/4


Profesor Wolniewicz RM Prawda o Tusku 2/4


Profesor Wolniewicz RM Prawda o Tusku 3/4


Profesor Wolniewicz RM Prawda o Tusku 4/4


Jerzy Robert Nowak Roszczenia zydowskie Trwam 24.02.200

ZBRODNIE KOMUNISTÓW- "Gen. August Emil Fieldorf 'Nil' " 1/2

ZBRODNIE KOMUNISTÓW- "Gen. August Emil Fieldorf 'Nil' " 2/2

Friday, November 2, 2007

Czy Polska powinna się obawiać "Wypędzonych"?

Czy Polska powinna się obawiać "Wypędzonych"?
sen. Dorota Arciszewska - Prezes Powiernictwa Polskiego (2007-11-02)
Aktualności dnia
słuchajzapisz

Saturday, August 18, 2007

Niemcy upolityczniaja historie


Niemcy upolityczniaja historie


Z Mariuszem Muszynskim, przedstawicielem MSZ ds. wspolpracy polsko-niemieckiej, rozmawia Aneta Jezierska

Dlaczego rzad niemiecki nie chce wspolnej, niemiecko-polskiej deklaracji w sprawie roszczen?
- Dlatego ze sytuacja, ktora byla po wojnie, w porownaniu z ta, ktora jest teraz, pod wzgledem prawnym znacznie sie zmienila. To znaczy ewoluowala cala dziedzina praw jednostki. Kiedys nie bylo mozliwosci dochodzenia tego rodzaju roszczen wobec panstwa polskiego w zaden inny sposob jak tylko na drodze formuly rozmow miedzy panstwami. Teraz jednostka ma juz zdolnosc procesowa w prawie miedzynarodowym i moze samodzielnie wnosic tego rodzaju roszczenia przeciwko jakiemus panstwu do istniejacych trybunalow miedzynarodowych. Wspolne dzialanie panstw Polski i Niemiec w tym zakresie blokowaloby te mozliwosc obywatelom niemieckim. Dlatego nie lezy to w interesie Niemiec. Twierdza, ze nie jest to potrzebne, ale tak naprawde boja sie, iz obywatele niemieccy mogliby wystepowac z roznego rodzaju roszczeniami wobec nich o charakterze regresu. Bo jesli zostaloby to uregulowane miedzy panstwami, to nalezaloby zalatwic jeszcze sprawe roszczen miedzy obywatelami niemieckimi a Niemcami. Przypomnijmy, ze to obywatele niemieccy zaplacili reparacje wojenne za panstwo z wlasnych majatkow.

A dlaczego stronie polskiej tak bardzo zalezy na tym oswiadczeniu rzadowym?
- Takie oswiadczenie po prostu wzmacnialoby nasza pozycje. Mogloby miec formule tzw. interwencji, skierowanej do Trybunalu Praw Czlowieka. Mogloby to byc formalne stanowisko panstwa niemieckiego i panstwa polskiego (tzw. interwencja procesowa). Mogloby rowniez byc skierowane do Rady Europy, ktora jest cialem politycznym, w ktorym powstala Konwencja o Ochronie Praw Czlowieka. Na pewno zawezaloby Niemcom mozliwosci ruchu w kontekscie tych spraw, ktore sa obecnie przed Trybunalem w Strasburgu. Skoro nadarza sie mozliwosc weryfikacji skutkow wojny, to Niemcy sa juz tak silnym panstwem, ze chca sprobowac.

Rzad niemiecki wielokrotnie wskazywal, ze nie popiera pozwow roszczeniowych wysiedlonych Niemcow. Z drugiej strony gotowy jest juz projekt placowki upamietniajacej przymusowe przesiedlenia Niemcow po II wojnie swiatowej. Czy nie odnosi Pan wrazenia, ze rzad niemiecki tak naprawde prowadzi cichy flirt z pania Steinbach?
- Jak czytam w prasie, ze u prezydenta Republiki Niemieckiej lezy wniosek o nadanie odznaczenia pani Steinbach, to nie wiem, czy jest to tylko "cichy" flirt. Mysle, ze mamy tu do czynienia ze zjawiskiem polityzowania historii. Niemcy oczywiscie sie do tego glosno nie przyznaja, ale nie jest to pierwszy pomysl na to, by to wlasnie Niemcy nagle opisywaly i przedstawialy II wojne swiatowa. Sa juz plany niemieckiej fundacji Pamiec - Odpowiedzialnosc - Przyszlosc zrobienia wystawy o ofiarach niemieckiego nazizmu. Teraz beda robic wystawe "Widoczny znak wypedzen". Pojawiaja sie juz koncepcje na to, zeby pokazywac, iz w Niemczech byl zorganizowany ruch oporu przeciwko Hitlerowi. To polityka zaczyna pisac historie.

Jak Pana zdaniem niezwykle agresywna postawa niemieckiej prasy i niemieckiego rzadu zawazyla na stosunkach polsko-niemieckich?
- Ta agresja byla zupelnie niespotykana w relacjach miedzypanstwowych. Miala ona na celu uderzenie w wizerunek Polski, a przez to oslabienie potencjalnych mozliwosci negocjacyjnych naszego kraju - zarowno na samym szczycie, jak i w ogole w przyszlosci. Co ciekawe, akcja uderzania kontynuowana byla rowniez po szczycie UE. Mozna z tego wyciagnac wniosek, ze bylo to dzialanie wymierzone w scene wewnetrzna Polski, w polski rzad, by go oslabic. Prawicowy, katolicki rzad Polski jest zdecydowanie nie na reke Niemcom i ogolnie klasie politycznej Europy Zachodniej. Prawicowy i katolicki rzad nie znajduje odpowiednika w Europie, gdzie wedlug naszych kryteriow politycznych rzadzi lewica i centrum. Tam nawet prawica jest laicka. Oddzialywanie na wewnetrzna scene Polski ma na celu doprowadzic do zmian politycznych, a nastepnie odmienic nasza mentalnosc, nasz swiatopoglad.

Jak na chwile obecna ocenia Pan stosunki polsko-niemieckie?
- Mysle, ze to, co postrzegamy, jest wynikiem naszej obrony przed agresja medialno-polityczna. Polska chce przywracac normalnosc w tych relacjach, bo do 2005 r. nasze relacje nie byly normalne. Nie moze byc tak, ze godzimy sie na niekorzystne dla nas rozwiazania, ktore proponuja nam zagraniczni partnerzy. Kiedy sie jednak nie zgadzamy, nastepuje atak medialno-polityczny w celu zlamania naszego stanowiska. Z kolei nasze inicjatywy sa niepodejmowane mimo oficjalnych zapewnien o woli wspolpracy. Polska przyjela postawe normalna w stosunkach miedzynarodowych - dbania o interesy obywateli, o wlasna pozycje polityczna.

Prymitywna prowokacja


Prymitywna prowokacja Niemiec
Nasz Dziennik, 2007-03-12
Szefowa Związku Wypędzonych znów obraziła polskie władze. Steinbach to problem, z którym muszą się uporać sami Niemcy - podkreśla przedstawiciel polskiego MSZ

Działania szefowej niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) to zwykła prymitywna prowokacja - ocenił ostatnią skandaliczną wypowiedź Eriki Steinbach przedstawiciel polskiego ministra spraw zagranicznych ds. współpracy polsko-niemieckiej prof. Mariusz Muszyński. Dodał, że Steinbach stara się zniszczyć dialog polsko-niemiecki, i dlatego taka wypowiedź zaledwie kilka dni przed wizytą w Polsce kanclerz Angeli Merkel. Mimo wielu głosów krytyki, także w jej kraju, szefowa BdV nie tylko odmówiła przeproszenia polskich partii koalicyjnych za porównanie ich do niemieckich ugrupowań neonazistowskich, ale tym razem nazwała polski rząd "neurotycznym".

"Ja rozumiem, że moja wypowiedź na kilka dni przed spotkaniem kanclerz Angeli Merkel z wysoce neurotycznym polskim rządem niewiele pomoże" - takie skandaliczne słowa wypowiedziała w wywiadzie dla "Frankfurter Sonntagszeitung" (wczorajsze wydanie).
Rzecznik polskiego MSZ nie chciał wczoraj komentować sprawy. Wiadomo jednak, że wypowiedź szefowej BdV wzburzyła polskie służby. Zastrzegający sobie anonimowość przedstawiciel polskiego MSZ zwraca uwagę, że niemieccy przesiedleńcy często właśnie przed ważnymi wizytami polskich polityków w Niemczech lub niemieckich w Polsce wypowiadają się prowokacyjnie, usiłując negatywnie wpływać na stosunki między oboma krajami. Sprawę skomentował natomiast inny przedstawiciel MSZ prof. Mariusz Muszyński. - Jako przedstawiciel ministra spraw zagranicznych ds. współpracy polsko-niemieckiej zajmuję się kształtowaniem dialogu dwustronnego wraz z przedstawicielką strony niemieckiej panią prof. Gesine Schwan, dialogu, w którym jest jeszcze sporo do zrobienia. Natomiast pani Erika Steinbach jest tą osobą, która stara się ten dialog zniszczyć - podkreśla prof. Muszyński. Również on nie ma wątpliwości, że wypowiedzi szefowej BdV mają związek z planowaną wizytą kanclerz Angeli Merkel w Polsce. - Jej działania [Eriki Steinbach - przyp. red.] są w mojej ocenie zwykłą prymitywną prowokacją. Jako persona non grata dla stosunków polsko-niemieckich chce doprowadzić do kryzysu przed spotkaniem kanclerz Merkel z prezydentem Kaczyńskim. W imię wartości europejskich i dobrosąsiedzkich nie będziemy na takie prowokacje reagowali, tym bardziej że Erika Steinbach to tak naprawdę problem niemieckiej sceny politycznej. Czekamy, aby nasi partnerzy niemieccy sobie z tym problemem poradzili. Liczymy na to, że nastąpi to szybko i skutecznie - stwierdził prof. Muszyński.
Przewodnicząca BdV, tak jak poprzednio, jako pretekst do krytyki rządu wykorzystała - jak tłumaczyła - antysemicką publikację posła do Parlamentu Europejskiego Macieja Giertycha. Dla Steinbach nieważne jest to, że to nie on jest członkiem rządu, tylko jego syn. Jednak także wicepremier Roman Giertych został wymieniony jako przykład rzekomej homofobii polskiego rządu.
W wywiadzie dla niemieckiej gazety szefowa organizacji podważającej powojenne ustalenia międzynarodowe tłumaczyła: "Temu, że w rządzących w Polsce partiach występują elementy radykalizmu, nie da się zaprzeczyć". Dlatego odrzuca ona możliwość przeproszenia polskich partii rządzących za porównanie ich do NPD i DVU. "Gdybym przeprosiła, to faktycznie musiałabym ustąpić z funkcji rzeczniczki frakcji unii (chadeckiej) do spraw praw człowieka, ale ani mi się to śni" - stwierdziła Steinbach.
Usunięcia jej z tego stanowiska domaga się m.in. przewodnicząca Partii Zielonych Claudia Roth. Władze jak na razie milczą w tej sprawie. Stefan Bredohl, rzecznik niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odmówił nam komentarza w tej sprawie, tłumacząc się brakiem czasu.
Tymczasem może to właśnie brak reakcji władz na wypowiedzi przedstawicielki współrządzących chadeków ośmiela ją do tak skandalicznych wypowiedzi o przedstawicielach władz Polski. To już bowiem kolejna wypowiedź Steinbach dla mediów, w której powtarza swoje oburzające twierdzenia.
Kilka dni temu w wywiadzie dla "Passauer Neue Presse" zarzuciła polskim władzom brak zainteresowania odprężeniem we wzajemnych stosunkach z Niemcami i porównała rządzące w Polsce partie do neonazistowskich ugrupowań niemieckich: Partii Republikańskiej, DVU i NPD.
Takie opinie szefowa niemieckich przesiedleńców wypowiada na kilka dni przed wizytą w Polsce kanclerz Niemiec Angeli Merkel. W najbliższy piątek Angela Merkel spotka się m.in. z premierem Jarosławem Kaczyńskim oraz prezydentem Lechem Kaczyńskim. Tematem rozmów - jak poinformował rzecznik MSZ Andrzej Sadoś - na pewno będą sprawy stosunków dwustronnych, Polonii niemieckiej, przyszłości traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej oraz zagranicznych misji stabilizacyjnych.

Waldemar Maszewski, Hamburg, BM



Paweł Zalewski (PiS), przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych:
- Po pierwsze, im więcej poważnych rozmów z partnerami niemieckimi i poważnych prób rozwiązywania problemów, tym mniej pani Steinbach będzie się liczyła zarówno w Niemczech, jak i w relacjach polsko-niemieckich. Po drugie, rozumiem, że wypowiedzi pani Steinbach są wyrazem jej frustracji, do tej pory bowiem budowała ona swoją pozycję na prowokowaniu wystąpień po polskiej stronie. Ale te czasy się już skończyły. Dzisiaj zdolność destrukcyjna pani Steinbach jest już niewielka. I ja się bardzo z tego powodu cieszę.
not. AMJ

Steinbach szykuje się do Dnia Ojczyzny


Steinbach szykuje się do Dnia Ojczyzny
Nasz Dziennik, 2007-08-16
Niemiecki Związek Wypędzonych (BdV) intensywnie i z rozmachem szykuje się do planowanych na sobotę uroczystości Dnia Ojczyzny (Tag der Heimat). Honorowymi gośćmi i głównymi mówcami w tym roku będą: przewodniczący Europejskiego Parlamentu Hans Gert Poettering i premier Hesji Roland Koch (CDU).

Jak dowiedział się "Nasz Dziennik" od rzecznika prasowego BdV Waltera Stratmanna, 18 sierpnia br. w Berlinie na obchody Tag der Heimat przybędzie przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans Gert Poettering, który wygłosi przemówienie zatytułowane "Prawa człowieka podstawą europejskiego zjednoczenia". Już teraz można się domyślić, czego będzie dotyczyło wystąpienie Poetteringa. Pomimo wielu protestów i zgłaszanego sprzeciwu (również polskich eurodeputowanych) przeciwko obecności przewodniczącego Parlamentu Europejskiego na zjeździe wypędzonych - jak potwierdził rzecznik prasowy BdV - będzie on jednak honorowym gościem tych obchodów.
Do sobotniej uroczystości wyjątkowo starannie przygotowuje się przewodnicząca BdV Erika Steinbach, która - jak przypomina rzecznik prasowy Związku Wypędzonych - będzie organizatorką Dnia Ojczyzny już po raz dziesiąty. Tegoroczne motto uroczystości brzmi: "Ojczyzna jest prawem człowieka".
Obecność na Tag der Heimat premiera Hesji Rolanda Kocha (CDU), a szczególnie Poetteringa, zdecydowanie wzmacnia znaczenie i uwiarygadnia rolę samej Steinbach i jej Związku Wypędzonych. Również szefowa BdV zdaje sobie z tego sprawę i zaczyna wysuwać coraz bardziej odważne żądania. W niedawnym wywiadzie dla agencji AP stwierdza między innymi, że jest przekonana, iż już wkrótce w centrum Berlina powstanie dokumentacyjne centrum wypędzeń. "Jestem pewna - mówi Steinbach - że jeszcze przed wyborami do Bundestagu w 2009 r. powstanie takie centrum". Szefowa BdV nie podała konkretnego miejsca budowy centrum, ale zaznaczyła, że będzie to na pewno w niemieckiej stolicy. Jej zdaniem, obecnie fundacja Centrum przeciwko Wypędzeniom jest wreszcie dostatecznie brana pod uwagę przy pracach nad projektem tak zwanego widocznego znaku, o co od dawna walczyła Steinbach. Pochwaliła ona Czechy, Węgry i Serbię za "konstruktywne doradztwo" w tworzeniu projektu i jednocześnie oskarżyła Polskę o celowe zamykanie się na jakiekolwiek kontakty z niemieckimi twórcami centrum wypędzeń.
Erika Steinbach poinformowała, że zamierza pokazać swoją - ostro skrytykowaną w Polsce - wystawę "Wymuszone drogi" poza granicami Niemiec. Jako jeden z krajów zainteresowanych jej wystawą podała... Polskę. "Ale jeżeli chcemy tam pokazać wystawę, najpierw musimy ją przetłumaczyć na język polski" - stwierdziła Steinbach. Nie precyzuje jednak, gdzie i kiedy miałaby być pokazywana w naszym kraju jej ekspozycja.
W związku z dyskusjami pomiędzy Warszawą a Berlinem na temat zwrotów dzieł kultury Steinbach stwierdziła, że twarde stanowisko Polski w tej sprawie jest z racjonalnego punktu widzenia nie do zrozumienia. Ponownie powtórzyła za wieloma niemieckimi historykami i publicystami, że powinniśmy bezwarunkowo oddać Niemcom ich dzieła sztuki, gdyż tak nakazuje Konwencja Haska. Zdaniem Steinbach, Wspólnota Europejska nie powinna akceptować zachowania Polski w tej sprawie.


Waldemar Maszewski, Hamburg

Erika Steinbach chce nas zastraszyć"


Erika Steinbach chce nas zastraszyć"

Erika Steinbach

Niemiecki sąd zakazał Powiernictwu Polskiemu rozpowszechniania plakatu z Eriką Steinbach. Jak pisze "Newsweek" za dalsze rozpowszechnianie kontrowersyjnego plakatu zarządowi Powiernictwa Polskiego walczącego z niemieckimi roszczeniami grozi ćwierć miliona euro kary lub pół roku aresztu.
Chodzi o plakat Powiernictwa, na którym szefowa Związku Wypędzonych pojawia się w jednym szeregu z esesmanem i germańskim rycerzem. Pod spodem widnieje napis, będący parafrazą słów Adolfa Hitlera. Plakat w formie ulotki rozesłano do najważniejszych osób i instytucji państwowych w Niemczech oraz mediów. Jest to reakcja na zbliżający się Dzień Stron Ojczystych - coroczną imprezę niemieckich ziomkostw, na której w sobotę ma przemawiać przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Pöttering.

Na wniosek adwokatów Steinbach sąd ustanowił wczoraj tzw. zabezpieczenie tymczasowe. Chodzi o instytucję, która pozwala zapobiec możliwemu pogłębieniu naruszenia dóbr osobistych, zanim jeszcze zapadnie orzeczenie w procesie cywilnym. W tym wypadku chodzi o dobra Steinbach, które w opinii jej adwokatów zostały przez Powiernictwo poważnie naruszone.REKLAMA Czytaj dalej

Powiernictwo może się odwołać od decyzji sądu.

Senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk uważa, że niemieckie ziomkostwa i środowiska związane z Eriką Steinbach próbują ją zastraszyć.

Twórczyni Powiernictwa Polskiego oświadczyła, że - jak to określiła - "nie da sobie zamknąć ust". Zaznaczyła, że nie wyklucza wysłania zakazanej w Niemczech polskiej ulotki, dotyczącej działalności Eriki Steinbach i niemieckich roszczeń majątkowych, do najważniejszych instytucji unijnych, tak by tą kwestią zajęto się na forum Wspólnoty.

Senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk poinformowała, że w ostatnich dniach otrzymała pismo z kancelarii prawnej reprezentującej Erikę Steinbach z ostrzeżeniem i wezwaniem do zaprzestania działaności do 15-go sierpnia, do godziny 17.00. Otrzymała też do podpisania wzór oświadczenia w tej sprawie. Zaznaczyła, że w tym samym czasie niemiecki sąd wydał - jak to określiła - "orzeczenie zabezpieczające". Dziś sąd krajowy w Kolonii zakazał rozpowszechniania ulotki Powiernictwa Polskiego, na której widnieje podobizna Eriki Steinbach, żołnierza Waffen-SS i niemieckiego średniowiecznego rycerza. Jest tam również cytat z przemówienia Adolfa Hitlera dotyczący roszczeń wobec Polski . Ulotkę Powiernictwo Polskie rozesłało do najważniejszych polityków i organizacji w Niemczech. Akcja miała wyprzedzać obchody Dnia Stron Ojczystych zaplanowanych w Berlinie w najbliższą sobotę.

Dorota Arciszewska-Mielewczyk powiedziała, że Związek Wypędzonych nie będzie jej dyktował form przekazu, jakimi ma się w swojej działalności posługiwać. Wezwała Erikę Steinabach do oczyszczenia Związku Wypędzonych i odcięcia się od nazistowskiej przeszłości. Zaznaczyła, że na takie powiązania Związku wskazywały także media niemieckie.